Terapia środowiskowa, czyli o potrzebie wdrażania oddziaływań terapeutycznych w placówkach oświatowych

Terapia i psychoterapia dzieci oraz młodzieży jest oddziaływaniem mającym na celu wspieranie najmłodszych w radzeniu sobie z emocjonalnymi i społecznymi trudnościami przeżywanymi na co dzień. Głównym zadaniem terapeuty jest uważna, pogłębiona diagnoza dziecka oraz interwencja w postaci działań wzmacniających zarówno osłabione funkcje, jak i (może przede wszystkim) rozwijających posiadane przez dziecko zasoby. Przeprowadzana diagnoza powinna rozpoczynać się od szczegółowej analizy funkcjonowania środowiska rodzinnego, a następnie szkolnego (diagnoza systemowa) – tak, aby wskazać wszystkie czynniki wspierające i osłabiające samo dziecko. Następną w kolejności powinna być diagnoza jego potrzeb – bezpośrednio związana z środowiskiem, w jakim dziecko się rozwija, mająca na celu ocenę poziomu zaspokojenia podstawowych, niezbędnych do optymalnego rozwoju, potrzeb dziecka. Ostatnią, ważną z punktu widzenia działań dedykowanych bezpośrednio dziecku, powinna być diagnoza funkcjonalna – czyli standardowa analiza funkcjonowania dziecka w różnych obszarach – poznawczym, emocjonalnym i społecznym. W tej diagnozie główną osią analiz staje się dziecko per se, z wyjątkowymi, niepowtarzalnymi zasobami i wyzwaniami, z jakimi chcemy jako specjaliści pracować.

Działalność terapeutyczna dedykowana najmłodszym spotyka się z coraz większym uznaniem rodziców i specjalistów, a zapotrzebowanie na terapeutów dziecięcych rośnie z każdym dniem. Jednak nadal, mimo uznania, jakie zyskuje, oddziaływanie to rozumiane jest jako oferta dostępna poza murami szkoły, w intymnym, zacisznym wnętrzu gabinetu, wyizolowana, „odcięta” w pewnym sensie od realnego życia ucznia i jego rodziców. Konieczność utrzymania tych warunków jest zrozumiała, gdyż w tradycyjnie rozumianym procesie terapeutycznym ważna jest neutralność, swoista „sterylność” procesu oraz spokój uczestników determinowany stałością miejsca, czasu i osoby (stałego terapeuty). Niemniej jednak, analizując aktualne potrzeby sygnalizowane przez dzieci i młodzież (zatrważające statystyki ukazujące ogrom problemu poważnych trudności emocjonalnych), zważając na katastrofalną sytuację polskiej psychiatrii i działań pomocowych w obszarze zdrowia psychicznego dla najmłodszych (brak specjalistów, brak placówek, małe możliwości szkolenia się i dokształcania), wydaje się, że tak realizowane interwencje terapeutyczne są i będą jedynie kroplą w morzu potrzeb. Coraz wyraźniejsza staje się więc konieczność zmiany warunków i myślenia o terapii i psychoterapii dzieci.

W związku z ukutymi już wcześniej, podobnymi spostrzeżeniami specjalistów zagranicznych, w krajach zachodnich, np. Wielkiej Brytanii, od dłuższego czasu psychoterapia dostępna jest w zmodyfikowanych warunkach – powszechnie, dla wszystkich, w ramach oferty formułowanej przez placówki oświatowe. Warunki jej prowadzenia są zgoła inne od tych obejmujących pracę w gabinecie i warto zastanowić się chwilę nad podstawowymi różnicami w pracy w gabinecie oraz „w terenie” oraz konsekwencjami realizowania drugiej z możliwości. Istnieje bowiem wiele korzyści i zagrożeń tak istotnych zmian settingu, których warto mieć świadomość przed podjęciem wiążącej decyzji o włączeniu psychoterapeuty w prace grona pedagogicznego w szkole czy przedszkolu.

Najważniejszą, jak się wydaje, zaletą udostępnienia i upowszechnienia terapii jest jej większa dostępność. W sytuacji, gdy psychoterapeuta pracuje w szkole, może objąć swą opieką uczniów najbardziej potrzebujących i jednocześnie mających największą wewnętrzną motywację do pracy (terapię rozumiem bowiem wyłącznie, jako działanie z wyboru, nie przymusu). Będąc w szkole, terapeuta „wyłapuje” z łatwością tych uczniów, którzy – być może w innej sytuacji – nigdy nie trafiliby pod jego skrzydła (bo nie zasygnalizowaliby wyraźnie otoczeniu swoich potrzeb, bo rodzina nie miałaby świadomości tej potrzeby lub też nawet, co się często zdarza, wiedzy o możliwościach podjęcia psychoterapii z udziałem dziecka w ogóle). Drugą, bardzo istotną korzyścią realizowania działań terapeutycznych w środowisku ucznia jest bezpośredni, regularny kontakt z nauczycielami, wychowawcą i wszystkimi innymi specjalistami pracującymi na co dzień z dzieckiem. Buduje to przestrzeń do dyskusji oraz realnej pracy zespołowej przedstawicieli różnych dziedzin. Co więcej, codzienna obecność terapeuty daje również możliwość realnego wpływu na to, co się dzieje z dzieckiem w placówce i w jakich warunkach ono się rozwija. W sytuacjach skrajnych (zaniedbania, przemocy rówieśniczej itp.) możliwe jest szybkie i znaczące wzmocnienie środowiska edukacyjnego na tyle, aby mogło rzeczywiście wspierać dziecko w rozwoju. Kolejną zaletą obecności psychoterapeuty w szkole jest możliwość bezpośredniej obserwacji relacji dziecka – z rówieśnikami, nauczycielami, a także jego pozycji w grupie szkolnej, czy radzenia sobie z sytuacjami trudnymi. Psychoterapeuta nie musi dłużej wyobrażać sobie, jak zachowuje się jego pacjent w życiu codziennym. Może wzbogacić zwykle niepełne wyobrażenia o jego funkcjonowaniu, budowane na podstawie jedynie ograniczonego kontaktu w „sterylnych” warunkach gabinetu. To szczególnie ważne w pracy z dziećmi introwertycznymi, mniej ekspresyjnymi, bardziej zamkniętymi w sobie, które mogą nie mówić, ani nie pokazywać wprost swoich realnych trudności. Obserwacja uczestnicząca znacznie przyspiesza proces poznawania dziecka i pomaga budować jego bogaty, kolorowy portret.

Działania w szkole mogą być ponadto podejmowane znacznie częściej niż terapia pozaszkolna. Niezależnie od warunków finansowych (źródła finansowania), objęcie dziecka pomocą w placówce, do której już uczęszcza, jest także łatwiejsze logistycznie i organizacyjnie dla wielu rodzin – szczególnie takich, które mieszkają w małych miejscowościach, nie poruszają się swobodnie komunikacją miejską czy własnym samochodem. Sesje mogą odbywać się częściej, nawet codziennie, a sam kontakt dziecka z terapeutą jest intensywniejszy i żywszy. Jak każde odstępstwo od sprawdzonych schematów postępowania, przeniesienie psychoterapii na grunt szkolny niesie za sobą dużo zagrożeń i kwestii wymagających dokładnego przemyślenia. Psychoterapeuta w szkole zmienia prawie całkowicie swój „profesjonalny” wizerunek oraz obraz, który dziecko zbudowałoby w gabinecie. To już nie terapeuta „idealny”, lustro, które odbija tylko to, co pacjent na sesji wnosi, ale terapeuta realny, żywy człowiek, który staje się dla dziecka widoczny w „niesterylnych” warunkach. Podobnie, jak terapeuta, który będąc w szkole może obserwować dziecko w życiu codziennym, tak i dziecko ma taką możliwość względem samego specjalisty. Dużo trudniej specjaliście, będąc tak „widzianym”, zachować neutralność i czystość wprowadzanych zasad settingu. Znacznie częściej przecież dochodzi do nieplanowanych kontaktów – dzieci odwiedzają terapeutę podczas przerw, przychodzą, gdy mają realnie trudny czas w ciągu dnia czy tygodnia, mijają się z nim w stołówce, sekretariacie i wielu innych poza gabinetowych miejscach. Czasami, ze względów organizacyjnych, terapeuta uczestniczy w lekcjach, a nawet je prowadzi, co także powodować może zacieranie się jego obrazu i roli. Te i inne czynniki powodują przede wszystkim jednak, że budowana między dzieckiem a terapeutą relacja jest dużo bliższa i bardziej osobista. Uczniowie mocno przywiązują się do obecności bliskiej im osoby, z którą czują nieco inną więź niż z nauczycielami. Mogą tym samym bardzo różnie reagować na jego wszelkie nieobecności – szczególnie te niezapowiedziane, o które znacznie łatwiej niż w trakcie sesji odbywających się raz, czy dwa w tygodniu.

Podobnie, jak na nieobecność, dzieci mogą również inaczej reagować na samą obecność terapeuty w szkole. Pojawia się bowiem wiele kwestii problemowych – rozmowy z innymi nauczycielami, rozmowy z innymi dziećmi, brak czasu dla dziecka pomimo obecności terapeuty w szkole – czynników, które nie pojawiają się w ogóle podczas pracy z gabinecie. Wydaje się zatem, że w relacji budowanej w placówce pojawia się znacznie więcej, znacznie bardziej intensywnych emocji, a sama relacja staje się bardziej dynamiczna, mniej przewidywalna i uporządkowana aniżeli w warunkach gabinetowych. Inna, ale ani nie lepsza, ani nie gorsza.

Oczywiście, zarówno w środowisku gabinetowym, jak i w placówce, warunkiem rozpoczęcia działań z dzieckiem jest wyraźna zgoda jego rodziców. Doświadczenie podpowiada, że praca gabinetowa, pozaszkolna, bardzo ułatwia kontakt z rodzicami, a bycie pracownikiem placówki przymierze znacznie osłabia. Trudno odpowiedzieć na pytanie, dlaczego tak się dzieje. Być może rodzicom łatwiej jest poruszać intymne kwestie i zaufać komuś, kto jest „poza” szkołą i „poza” środowiskiem kojarzącym się z presją, przymusem i ocenianiem (sic!). To dość smutny wniosek wskazujący na słabą pozycję samej szkoły w hierarchii i odbiorze rodziny. Rodzice boją się ujawnienia swoich wątpliwości czy trudności w gronie nauczycieli – obawiają się krytyki, ośmieszenia, zawstydzania i wytykania placami. I mogłyby to być jedynie zbyt bujne fantazje rodziców, gdyby nie obserwacja, jak często się zdarza, iż nawet bardzo intymne kwestie przekazane nauczycielom wychodzą na światło dzienne nie w celu omówienia ich w zespole, co raczej jako „gorąca plotka” i szkolna sensacja.

W przypadku wdrażania działań terapeutycznych oraz włączania terapeuty w grono pedagogiczne, konieczne jest ustalenie zasad poufności, tajemnicy zawodowej oraz zakresu przekazywanych informacji całemu zespołowi. Jest to niezbędne do zbudowania podstawowego przymierza, bezpiecznej więzi z rodzicami ucznia objętego terapeutycznym wsparciem i rozpoczęcia dalszej pracy. Terapeuta w zespole szkolnym czy przedszkolnym pełnić powinien dwojaką rolę, co jest trudnym i wymagającym refleksji zadaniem. Z jednej strony ma być członkiem placówki, aktywnym uczestnikiem życia szkolnego, zaufanym specjalistą dla pozostałych – pedagogów, psychologów i innych. Z drugiej zaś, terapeuta pozostawać powinien na tyle „z boku”, być na tyle autonomiczny, by wzbudzać zaufanie rodziców i stanowić dla nich realne wsparcie.

To z pewnością tylko nieliczne z kwestii problemowych dotyczących możliwości przeniesienia działań terapeutycznych i psychoterapeutycznych do środowiska szkolnego/ przedszkolnego. Bardzo ważną pozostaje chociażby kwestia finansowania – źródeł (placówka vs rodzice) oraz stawki (kwoty gabinetowe vs kwoty w placówce). Co więcej wydaje się, iż na ten moment placówki publiczne ze względu na swoją dość dużą skostniałość i konserwatyzm (w większości przypadków), nie są gotowe jeszcze na wdrażanie działań innowacyjnych na szerszą skalę. Być może zatem taką przestrzeń stworzyłyby na ten czas placówki prywatne, społeczne, promujące podejścia nieszablonowe i alternatywne. Z pewnością dyskusja na ten temat powinna zostać podjęta, jak najszybciej – jeśli chcemy jako specjaliści odpowiadać responsywnie na palące i naglące potrzeby coraz większej grupy dzieci i młodzieży.

Tagged , , ,

About Paulina

Psycholożka, pedagożka specjalna. Zaciekawiona światem pasjonatka poszerzania horyzontów. Uwielbiam bawić się z dziećmi i rozmyślać. W relacji z drugim człowiekiem bliska mi jest idea „refleksyjnego serca”. Gdy nie ma wokół mnie dzieci, spełniam się naukowo realizując zorientowane klinicznie projekty badawcze.
View all posts by Paulina →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *