Ewaluacja końcowa. Autyzm relacyjnie w opinii rodziców (cz. 1)

Jednym z elementów podsumowania projektu “Autyzm relacyjnie (…)” było przeprowadzenie ankiety ewaluacyjnej składającej się z 10 pytań dotyczących jakości prowadzonych działań, skierowanych osobno do nauczycieli oraz rodziców. Ankieta składała się z 10 pytań i z założenia miała być wypełniania anonimowo – w specjalnie przygotowanym formularzu elektronicznym, w którym rodzice zaznaczali lub wpisywali swoje odpowiedzi. Odmiennie od założeń, w przypadku dwóch rodzin (matek) ankieta wypełniania była wspólnie z autorką projektu, gdyż mamy poprosiły o takowe wsparcie. Stąd też trudno mówić o anonimowości przeprowadzonego badania. Z drugiej strony sytuacja ta pokazuje, iż narzędzie, jakim jest elektroniczny formularz, jest bardzo pomocne, jednak niewystarczające w kontekście potrzeb wszystkich rodziców.

Odpowiedzi na pytania w ankiecie udzielały matki, ojcowie – pomimo prośby skierowanej do nich przez autorkę projektu – nie zdecydowali się wypełnić formularza. Wynik ten nie zaskakuje, gdyż bardzo często w rodzinach ze spektrum to matka pełni funkcję osoby odpowiedzialnej za terapię i edukację dziecka, ojciec bardzo często w mniejszym stopniu orientuje się w prowadzonych na rzecz jego dziecka działaniach i trudno mu więc je później oceniać. Podobnie było w przypadkach rodzin biorących udział w projekcie. Mimo zachowanego kontaktu z ojcami, większą wiedzę i trafniejsze spostrzeżenia miały jednak matki i to one chętniej wypełniły kwestionariusz ankiety.

Ankieta została przeprowadzona na przełomie listopada i grudnia – po zakończeniu wszystkich działań, gdy możliwa była ewaluacja całego projektu, przede wszystkim fazy testowania.

Pierwsze pytanie ankiety było pytaniem wstępnym, „retorycznym”, weryfikującym umiejętność poprawnego udzielania odpowiedzi przez rodziców. Zawierało stwierdzenie, iż dziecko w ramach projektu „Autyzm relacyjnie” objęte zostało dwiema godzinami wsparcia terapeutycznego dziennie.

Drugie pytanie dotyczyło oceny jakości kontaktu z terapeutą prowadzącym dziecko – czy był on bliski, życzliwy i ciepły. Wszystkie mamy uznały, że tak, kontakt z terapeutą był dla nich bardzo satysfakcjonujący. To bardzo optymistyczny wniosek, gdyż relacja rodzica z terapeutą warunkuje skuteczność prowadzonych względem dziecka oddziaływań.

Kolejne pytanie, trzecie, również dotyczyło samego terapeuty, a dokładniej informowania przez niego rodziców o postępach dziecka, o działaniach, które są wykonywane, o dalszych krokach, które zostaną podjęte. I znów, wszystkie respondentki odpowiedziały, iż terapeuta informował je o przebiegu procesu terapeutycznego i uważają, iż nawiązali ze sobą dobrą współpracę. To kolejny istotny wniosek, świadczący o wysokiej jakości prowadzonych działań projektowych – informowanie rodziców, czyli udzielanie im wsparcia informacyjnego, jest jednym ze sposobów redukowania ich stresu związanego z niepełnosprawnością dziecka. Tego typu oddziaływania są niezwykle potrzebne, gdyż stawiają rodziców w pozycji partnerów, współtwórców procesu terapeutycznego, nie biernych jego odbiorców. Ważne jest, aby przekazywane informacje były dostosowane do możliwości poznawczych i emocjonalnych rodziców, a sam proces informowania i włączania rodziców przebiegał niezależnie od obserwowanych ograniczeń i trudności.

Pytanie czwarte przygotowane zostało z użyciem skali liczbowej i dotyczyło stopnia zadowolenia rodziców z kontaktu z terapeutą prowadzącym dziecko. W jednym przypadku wskazaną oceną było „9” (na 10 możliwych), w trzech zaś oceną „10”. Wynik ten cieszy, gdyż świadczy on o dużym dopasowaniu terapeutów i matek i ich dobrym kontakcie (kolejny wskaźnik tego dowodzący).

W pytaniu piątym, które związane było z zadowoleniem z liczby godzin dedykowanych dziecku dziennie w ramach projektu „Autyzm relacyjnie”, odpowiedzi były równo podzielone. Połowa matek uznała, iż jest zadowolona z tej liczby, połowa zaś, iż nie i godzin powinno być więcej. Być może rzeczywiście większa liczba godzin w wyizolowanej rzeczywistości terapeutycznej dałaby jeszcze lepsze rezultaty, lecz biorąc pod uwagę obciążenie dzieci zajęciami edukacyjnymi oraz różnego rodzaju innymi działaniami, zwiększenie liczby godzin terapeutycznych – mimo ich wspierającego charakteru – nie wydaje się dobrym rozwiązaniem. Ważne jest, aby program edukacyjno-terapeutyczny dziecka postrzegać całościowo, uwzględniając wszystko to, co dzieje się z dzieckiem w ciągu dnia/ tygodnia. Przestymulowanie dziecka nigdy nie działa na jego korzyść nawet, gdy wykorzystywane są najlepsze, najskuteczniejsze i najbardziej polecane metody. Być może wartościowym pomysłem byłoby zmniejszenie dzieciom ze spektrum liczby godzin stricte edukacyjnych – szczególnie w przypadku standardowej podstawy programowej realizowanej przez dzieci pełnosprawne intelektualnie, właśnie na rzecz zajęć uspołeczniających i wspierających ich emocje – po to, aby lepiej radziły sobie nie tylko z nauką, ale i relacjami społecznymi oraz własnymi emocjami. Tego typu rozwiązania, a nawet ich skrajne wersje, są stosowane w innych krajach, np. USA, czy Wielkiej Brytanii (np. w ramach programu DIR, programu SON-RISE, programu GPS, czy innych).

Następne pytanie w kolejności, szóste, dotyczyło wartości liczbowej godzin, którą rodzice chcieliby zapewnić swojemu dziecku w przyszłości (o ile byłaby taka możliwość). Odpowiedzi rozłożyły się równomiernie, każda z mam wskazała inną liczbę – począwszy od jednej godziny dziennie, aż po cztery godziny. Ze względu na to, że część ankiet wypełniana była anonimowo, a część z udziałem autorki projektu, trudno jednoznacznie stwierdzić, czy liczba godzin była związana ze stopniem trudności samego dziecka. Z pewnością jednak ciekawy jest wniosek, iż te potrzeby – z perspektywy rodziców – są tak odmienne.

W siódmym pytaniu rodzice również mogli wyrazić swoją opinię odnośnie czasu trwania cyklu zajęć terapeutycznych. W ramach projektu „Autyzm relacyjnie” zaplanowano półroczne oddziaływania terapeutyczne – od stycznia do czerwca 2018 roku. Jak pokazały doświadczenia z fazy testowania, czas ten był dla części uczniów niewystarczający – ze względu na dużą potrzebę wsparcia PO wejściu do klasy szkolnej. Stąd też pewna liczba godzin realizowana była we wrześniu – po wakacjach letnich. Odpowiedzi rodziców były odzwierciedleniem tychże potrzeb. Dwie mamy stwierdziły, że dla ich dzieci czas ten był wystarczający. Dwie natomiast uznały, że nie, a sam cykl powinien trwać dłużej. Z pewnością konieczne jest zaplanowanie w docelowym programie godzin wspierających ucznia po wejściu do klasy szkolnej. Tak, aby nie pozostał on sam w obliczu dużego wyzwania, do którego był przygotowywany wcześniej. Co więcej, w ósmym pytaniu rodzice poproszeni zostali o określenie czasu trwania procesu terapeutycznego, czyli jak długo, ich zdaniem, ich dzieci powinny korzystać z tego typu wsparcia. Odpowiedzi sugerowały, iż według ankietowanych mam – przynajmniej do końca szkoły podstawowej, a najlepiej najdłużej, jak to tylko możliwe. Jedna mama stwierdziła, że kolejny rok jest kluczowy i dziecko z pewnością powinno zostać objęte podobnym projektem. Inna wskazywała okres dojrzewania, jako bardzo gwałtowny, dynamiczny i kryzysowy – stąd potrzeba dodatkowego wsparcia psychopedagogicznego.

Według respondentek funkcjonowanie dzieci uległo poprawie w czasie ostatniego półrocza – wtedy, gdy realizowany był projekt „Autyzm relacyjnie”. Postępy te widoczne są przede wszystkim w sferze zachowań – zmniejszyły się zachowania agresywne, ucieczkowe, impulsywne, otwartość na innych ludzi, kontaktowość. Pozostały jednak jeszcze kolejne obszary do pracy. Ponadto, jak trafnie zauważa jedna z mam, prawdopodobnie na poprawę tę złożyło się wiele równolegle działających czynników i trudno jednoznacznie określić, jak duża zmiana zaszła dzięki samemu projektowi. Jest to jeden z większych problemów w badaniach dotyczących skuteczności działań terapeutycznych. Bardzo trudno bowiem stworzyć dziecku/ dzieciom takie warunki, w których korzystałyby jedynie z jednego rodzaju wsparcia. Byłoby to chyba nawet dość okrutne i ograniczające, patrząc z perspektywy ich całościowego rozwoju i potrzeb.

Średnia ocena poziomu zadowolenia z udziału w projekcie wszystkich ankietowanych mam wyniosła  7,5. Wynik ten uznać można za wysoki, zważywszy na fakt, iż biorące udział w projekcie rodziny były bardzo zróżnicowane, z bogatą i złożoną historią, nie zawsze w pełni gotowe na współpracę oraz z możliwością zaangażowania się w projekt. Co istotne, większość mam deklaruje dużą chęć wzięcia udziału w kolejnych tego typu projektach i czeka z nadzieją na kolejne edycje. Wydaje się zatem, iż projekt spotkał się z dużą aprobatą matek i został przez nie doceniony, jako wartościowa forma wspierania ich dzieci.

 

 

 

 

 

Tagged , , , ,

About Paulina

Psycholożka, pedagożka specjalna. Zaciekawiona światem pasjonatka poszerzania horyzontów. Uwielbiam bawić się z dziećmi i rozmyślać. W relacji z drugim człowiekiem bliska mi jest idea „refleksyjnego serca”. Gdy nie ma wokół mnie dzieci, spełniam się naukowo realizując zorientowane klinicznie projekty badawcze.
View all posts by Paulina →

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *